|► FINAŁ SEZONU » JAKO NOWY POCZĄTEK «
Dwa pokolenia, jedna harmonia. Zapraszamy do kabalistycznego świata Nowego Cyklu, który co czwartek będzie Was okupował niebanalnym słowem. Poniżej recenzja, który jest swojego rodzaju analizą – Viwisekcja drugiej serii serialu, będącą również swego rodzaju penetracją oraz mały zastrzyk historiografii oryginalnej serii w postaci mitologii, czyli parę słów o legendarnych sylwetkach…
Relacja z wizyty Gości
.
Niezależnie od końca, meta i tak jest dwoma skrzyżowanymi względem siebie pasami, kreślącymi symbol V – jak zwycięstwo. Odznaką jest przemycona po drodze taśma filmowa, która nie ma końca, nie ma początku, jest tylko niezaspokojona klisza, która wyświetlała elementy życia. Czy filmowa schadzka z Gośćmi sprawiła, że macie obdarte buty, czy może spełnił się Wasz profetyczny sen?
Doszłam do wniosku, że promenada słowna nie odda wyrazu prawdziwej skali tego serialu, tylko przyćmi jej blask, więc pokusiłam się na przystanki relacjonujące 10 – odcinkową trasę.
Ingerencja emocjonalna
Stany emocjonalne, które towarzyszą podczas oglądania serialu, obdarte są z jakiejkolwiek precyzji, często nie sposób wyrazić swoje stanowisko, by nabrały one konkretnych i ostrych kształtów. I w chwili, gdy należy przybrać postawę – nie oszukujmy się, nie do końca obiektywnego recenzenta, stany te zlizują nawierzchnię pedanterii, którą wypadałoby by pokryć cały tekst. Wyświetlany obraz często zaskakiwał, wzruszał i przelewał formy prawdziwego życia. To chyba jeden z największych i jednocześnie najmocniejszych atutów tego serialu – zrobić z fikcji, kino w charakterze stylu zerowego, trafiające do każdego widza, serwując przy tym odbitki z planszy zwyczajnego dnia. Wyświetlana projekcja, często zahaczała o motyw braterstwa, odwagi, walki o swój byt, poświęcenia w szerokim zakresie tego słowa, niebywałej postawy heroizmu i można by tak usypywać pagórek słowny szlachetnymi wyrazami, ale żadne z nich nie zastąpi jednego słowa: życie. Tak, to właśnie życie ulewa się na kadr i przepuszcza przez obraz. W chwili, gdy zmagazynowane emocje się uszczuplają, dostajemy odcinek, gdzie wszelkie zdefektowane wizualizacje statku chociażby, czy wykrzywienia i nieścisłości w fabule, wcale nie przeszkadzają, otrzymujemy w zamian dobry obraz, przy którym można się zwyczajnie bawić i obracać nim swobodnie, jak kostką Rubika.
W przeciwieństwie do pierwszego sezonu, drugi pokazał, że serial jedzie stałą prędkością, czasem dodaje gazu, czasem zwalnia, a co najważniejsze stale zmienia swój tor i nie jest nudno, pozostawia sporo wybojów na drodze. Na odcinku prawie 45 minutowej trasy jest dosłownie, jak na żużlu…

Autentyczność postaci i aktorstwo przymierające głodem
Czas, by rozkroić parę postaci, które mogą działać paląco na oczy, jak cebula. Usadzony motyw księdza w serialu, wydawałby się być całkiem ciekawy, gdyby nie aktorska wata, która z każdym wypowiedzianym słowem i zachowaniem wyłazi z Joela Gretscha (Jack Landry). Historia nie raz pokazała, że nawet najgorzej napisana postać, może odżyć i zyskać kolorytów. Wszystko jednak zależy od tego, w jaki sposób aktor nanosi na siebie maskę danej postaci i w jaki sposób ją stylizuje, używając do tego charakterystycznych atrybutów. Aktor odtwarzający rolę Jacka, boleśnie daje się we znaki, podobnie, jak napisania postać, która permanentnie dewastuje oczekiwaną przez nas sukcesywność w danej scenie. Patrząc asekuracyjnie, można by przyjąć, że księdzu dość długo zajmuje podmienienie katolickiego spojrzenia na magazynek rewolwerowy, cóż z tego, gdy główne zadanie tej postaci, to malkontenckie wizje i troska o każde żywe stworzenie, nadmiar konfesji i redukcja agresji, wszystko rozciągnięte na taśmie filmowej.
Reszta postaci nie działa tak destrukcyjnie na widza, nawet postać Ryana została nieco rozbudowana, a jej zagrania są całkiem zrozumiałe na wzgląd przez jego córkę, Amy. A więc, które postacie doprowadzają do szaleńczej wiwisekcji emocjonalnej? Bezapelacyjnie Erica, Anna oraz Kyle, można by śmiało powiedzieć, że te role z założenie mają kraść emocje widowni. Na szczególną uwagę zasługuje tu Elizabeth Mitchell oraz Morena Baccarin, obie aktorki działają , jak dziki narkotyk, który plądruje źrenice, powodując obłędne rozszerzenie, grają na tyle plastycznie, że można zrobić się miękkim, jak plastelina po wrzuceniu do gorącej wody. Rola Anny i wygenerowana przez nią postać jest kasandryczną brzytwą o uroku nieskalanego serafina, zachowuje wszelkie pierwiastki, które tworzą potężną i wyrafinowaną reakcję wybuchową. Proszę Państwa, aktorstwo w 3D, bez sztucznych i tandetnych okularków, wywlekła swoją dłoń zza ekranu i chwyta za gardło.
(D)efekty specjalne
O ile do wizualizacji statku można przywyknąć, tak do planu w tle podczas podróży nie bardzo. Gdy akcja przeniosła się do Watykanu, byliśmy świadkami relacji na żywo naszego reportera, Chada Deckera, mogliśmy zaobserwować postacie, które nie były odpowiednio wypoziomowane do kątów planu, który był oczywiście powołany do życia przez green screen. Ludzie na planie byli nieproporcjonalni względem niego, wyglądało to, jak marna kreskówka dla dorosłych. Ponadto programowo dodali latające gołębie i zamglone postacie w tle – przez te zabiegi, które miały zatuszować niedoskonałości, zostały one jeszcze bardziej uwidocznione – tego typu „efekty” są nam ustawicznie serwowane.
Scena rusza
Działanie, kiedy przewidywalność staje się nieprzewidywalna… Mamy tu do czynienia z kinem wysokiej klasy, mimo że wcześniej pisałam o kinie stylu zerowego, to odnosiło się to tylko i wyłącznie do fundamentów przedstawienia samego sztafażu, czyli: „pokażmy realia we fikcji”. Perfekcja spisana na papierze, iskrzy się również na obrazie. Często patos trąci o sceny, czy muzykę, ale serial dalej uwodzi, nawet jeśli widz jest podstępnie prowokowany muzyką, by przymykać oczy na inne elementy.
Ilustracja muzyczna
To szczególne tło, które wybiega na wyższy plan. Zabieg stylizacyjny, który jest żywotny i kardynalny wręcz dla całości serialu. Przerzedzająca włoski na skórze, dynamiczna materia muzyczna, która zdeklarowała się być modelową kompozycją klasyczną, nie elektrycznym bębnem od automatu. Pan John Murphy jawi się nam kolejny raz, gdy V Kolumna konsoliduje się i wzmacnia swój szkielet kości. Często nadużywane słowo, które niestety stało się już pustym i suchym bełkotem internatów, najlepiej odda wydźwięk ścieżki muzycznej serialu – jest… epicka. Tło muzyczne jest wręcz przeźroczyste, idealnie balansuje między wartką akcją, a rozpadem emocjonalnym postaci.
Ostatni poklask
Emocje wyzwalają nowe emocje i wtedy trudniej trafić po rozum do głowy. To jak tu w ogóle pisać? Jak pisać o emocjach bez emocji? Mniej lub też bardziej obiektywnie przyznać trzeba, że finał wypalił siatkówki z oka i oskórował doszczętnie widza. Suspens unosił się nad rozległą akcją i przemieszczał się po całym planie. Zginęło wielu, ale przypomnijmy sobie Joshuę w pierwszym sezonie – on także miał już przyszytą łatkę śmierci, mimo to został wskrzeszony i ponownie wrócił do świata żywych. Rola, która miała być upamiętniającym hołdem dla fanów oryginalnej serii, przeszła najśmielsze oczekiwania. Biała, czysta, nieskazitelna suknia, która przeszła transformację z płonącej czerwieni, była symbolem rewolucji i zwycięstwa, zginęła na tle oddanego jej ludu. Diana – bohaterka o niebotycznych rozmiarach, nieposkromionej odwadze i jeśli istnieje definicja piękna, to właśnie taka była jej śmierć – czuję i wierzę, że może do nas wrócić.
Szeroki margines, będący częścią kartki
Bo czasem najgorzej jest postawić kropkę. Nadużywamy wtedy przecinków chcąc przedłużyć coś, co w rzeczywistości już dawno powinno mieć swój koniec. Perfekcja nie istnieje i była by do nie zniesienia, wtedy już jasne byłoby, że nie można czegoś poprawić. Pasja daje satysfakcję, podobnie jest z tym serialem. Doprowadza czasem do eskalacji emocjonalnej, mimo oczywistych smug na kliszy fabularnej. Autentyka historii postaci, przebija się przez taśmę filmową, często szokując, zdumiewając, nawet bardziej wymagającego widza. V zdaje się być raz pędzącym mustangiem, a innym razem brakuje na stacji paliwa, by pokazać jego prawdziwe możliwości. Jednak całość… czyli ulana, piwna kompozycja podtrzymują wszystkie powyższe czynniki. Pozostaje czekać na trzecią serię, może będzie wykwintniej i na stole słownym zagości dobrej klasy koniak.
V – Pozaziemscy Poszukiwacze – Mity i Fakty /cz. 1/
Ostatni odcinek V - być może już na zawsze! Czy to możliwe? Czy powstanie sezon trzeci? Dzisiaj nikt nie wie, ale pozostaje nadzieja i szansa. Nic nie jest przesądzone! W każdym razie finał sezonu drugiego obejrzał cały świat fanów. Chyba większość z nas zdaje sobie sprawę z faktu, że w ostatnim epizodzie, twórcy serialu nie odpowiedzieli na wszystkie pytania, które postawili na początku.
.
Biologia V
Dawno, bardzo dawno temu, w czasach kiedy nie istniała jeszcze ziemia, gdzieś daleko w kosmosie narodziła się niezwykła rasa inteligentnych gadów jaszczurowatych (Reptilia). Ich początki nie były łatwe. Podobnie jak ludzie, obcy musieli uporać się z ewolucyjnym przystosowaniem które jednak okazało się dla nich szybsze i łatwiejsze niż dla nas. Już na samum początku warto zwrócić uwagę na to, że ich gatunek jako pierwszy w tej części kosmosu szybko wykształcił międzyżebrowe mięśnie oddechowe, nerkę prawdziwą oraz 12 nerwów czaszkowych. Jaszczury po raz pierwszy w rozwoju ewolucyjnym zyskały zdolności do zmieniania kształtu soczewki tzw. możliwość akomodacji (umiejętność ogniskowania) oka. To spowodowało, że ich wzrok stał się zabójczy i niemal idealny. Wreszcie kolejną cechą która wyróżniła ich w kosmosie było wykształcenie w toku ewolucji specyficznych zarodków błon płodowych. Ich gatunek mógł się doskonale rozmnażać składając jaja co później okaże się dla nich śmiertelną pułapką.
Tysiące lat ewolucji zakończył najważniejszy proces ich jaszczurowatego ciała. Przybysze podobnie jak ludzie zostali zaopatrzeni w cztery kończyny- dwie ręce i dwie nogi. Mimo wszystko na początku w niektórych grupach w obrębie ich gatunku widoczna była tendencja do ich redukcji. Niektóre jaszczury przybierały postać wężowatą czemu towarzyszył zupełny zanik kończyn. Obcy szybko sobie z tym poradzili. Mordowali zjadając takie uboczne przypadki które nie były im do niczego potrzebne. W wyniku selekcji, rozpoczęto mieszanie najsilniejszych samców z najbardziej inteligentną samicą w taki sposób, aby ich potomek stawał się doskonalszy.
.
Rozwój: Wielkie Metropolie & Układ Planetarny Poczwórny
Drogą mozolnej ewolucji, wkrótce Przybysze stali się na tyle inteligentni i otwarci na otaczający ich świat, że nastąpił gwałtowny rozwój ich gospodarki, sztuki, kultury a nawet religii. Rozpoczęta budowa pierwszych osad szybko rozrosła się w potężną metropolię. Tę z kolei przekształcono w aglomeracje poszerzając jej bezkresne granice tak bardzo aż powstały konurbacje z prawdziwego zdarzenia. Setki niezwykłych miast połączonych ze sobą komunikacyjnie, których technika, architektura, urbanistyka i ekologia stały na najwyższym poziomie rozwoju.
Z biegiem lat stało się to – jak zazwyczaj bywa – przez przypadek. Może to dobrobyt, może poczucie bezpieczeństwa, a może wieczna idylla. Mianowicie rasa Przybyszów zaczęła rozmnażać się w tempie błyskawicznym. Nikt z uczonych nie potrafił zapanować nad tym procesem. Samice składały masę jaj. Ich uczeni w porozumieniu z władzą doszli w końcu do wniosku, że trzeba poszukać rozwiązania na sąsiednich planetach które wcześniej służyły im jedynie do wydobywania surowców. Kolonizacja nie była tak trudna jak przypuszczano i zakładano. Nie minęły dwa stulecia a układ planetarny tętnił życiem. Ciepłe promienie gwiazdy otulały cztery planety przypominające perły w głębokim kosmosie! Gdybyśmy znaleźli się wtedy w ich międzyplanetarnej przestrzeni kosmicznej, łatwo można by dostrzec cywilizację w najlepszym wydaniu, zapierającą dech w piersiach. Miliony świateł tętniących życiem miast. Migocące statki kosmiczne co chwila przecinające ciemny kosmos. Wahadłowce transportujące podstawowe surowce z planety na planetę. Wymiana ludności, masowa komunikacja między jedną a drugą planetą. Ład, porządek, harmonia. Zdecydowanie godne podziwu! To posłuszne i zorganizowane społeczeństwo!
Śmierć Niemowlęcia
Ewolucja jaszczurowatych została złapana na gorącym uczynku a w późniejszym czasie miała doprowadzić do poważnych konsekwencji w ich zjednoczonym państwie. Do tej pory wszystko przebiegało zgodnie z naturalnymi cyklami – jaszczury składały jaja. Z czasem jednak rozmnażanie stało się plagą w skutek czego zaczęło stanowić poważne zagrożenie. Zbyt szybki przyrost liczebności ich populacji stał się tematem liderów. Ich naukowcy badający przez stulecia samice doszli do pewnych zaskakujących wniosków, które nie wszystkim się spodobały. Pewna grupa zauważyła, że można odejść od tradycyjnego składania jaj na rzecz wydawania na świat młodych. Eksperymentom medycznym nie było końca. Odkryto, że ich samice są zdolne do rozmnażania żyworodnego. Wybrano więc przedstawicieli najbardziej inteligentnych kast społecznych. Jedną z problematycznych zagadek dotyczącą tego zjawiska było poszukanie odpowiedzi na pytanie jak młode, które nie wykluwają się z jajek są odżywiane przed urodzeniem. Naukowcy podzieli się na dwie grupy. Jedni twierdzili, że nowy model rozmnażania przyniesie korzyści. U kilku samic na których prowadzono badania, wystąpiło wysoce wyspecjalizowane do tego zadania łożysko, poprzez które przyszła matka zaopatrywała płód w składniki odżywcze i tlen pochodzące z jej krwi.
Z kolei druga grupa uczonych twierdziła, że tradycyjne składanie jaj przez ich samice jest bezpieczniejsze. Embrion pobiera wtedy wszystkie składniki odżywcze z żółtka a źródłem wapnia jest skorupka. Jaja rozwijają się w organizmie matki aż do późnego rozwoju zarodka. Skorupka tych jajek jest tak cienka, że embriony mogą przez nią oddychać, a jedyną pozostałością po niej u nowo narodzonych młodych jest cienka membrana.
Na zjednoczonych do tej pory planetach Przybyszów, rozpętała się na pewien czas wojna domowa. Dwa modele rozmnażania stały się powodem gorących dyskusji i kłótni, wcześniej zgodnego społeczeństwa. Na początku uchwalono, że każda rodzina ma wybór w jaki sposób chce wydać na świat swoje potomstwo. Nastąpiła masowa wymiana ludności planet. Na centralnej zamieszkali ci którzy rozmnażali się w sposób tradycyjny- składano jaja. Na trzech pozostałych, mniejszych planetach pojawili się mieszańcy – głównie samice które rodziły młode.
Wszystko było w porządku do czasu gdy u wielu samic pojawił się niepokojący problem – rodziły się martwe noworodki. Naukowcy zachodzili w głowę jak rozwiązać ten palący problem. Z początku sądzono, że jest to związane z dostępnością wapnia – cieńsza skorupka zawiera go mniej, co może powodować deficyty pierwiastka u młodych gadów oraz jest przyczyną przedwczesnej śmierci. Dopiero późniejsze odkrycia wskażą bezpośrednio, że to niedobór fosforu jest problemem numer jeden którego nie są w stanie przeskoczyć u tych samic, które były zmuszone przedłużać gatunek wydając na świat żyworodnie nie składając jaj.
Powolny Upadek
Za dodatkową przyczynę powolnego upadku bogatej cywilizacji Przybyszów uznaje się również nadmierną eksploatację ich macierzystej planety głównej. To z niej Przybysze czerpali najwięcej, tam przyszli w końcu na świat. To na niej zbudowali swoje pierwsze miasta a później promy kosmiczne. Codziennie, regularnie, systematycznie przez setki lat rozwoju, dzień po dniu korzystali także z zasobów naturalnych trzech mniejszych planet bocznych. O zagrożeniach z tym związanych i ich nadmierną eksploatacją czy kończącymi się pokładami, alarmowali od wielu lat ich światowi przywódcy. Powoływano sztaby kryzysowe a V ekolodzy ostrzegali własny naród, że kiedyś zabraknie im wody i pożywienia.
Pod względem urozmaicenia, dieta gatunku jaszczurów jest zaskakująco podobna do ziemskiej. Różni się natomiast tym, że wszyscy przedstawiciele ich rasy, muszą zjadać od 60% do 70% pokarmu żywego. Zanik flory i fauny na ich planetach to nic innego jak czarna wizja głodu i śmierci.
Wisząca groźba upadku ich gatunku sprawiła, że obcy zaczęli baczniej obserwować kosmos. Naukowcy wykorzystali swoje zaawansowane technologie i wysłali w przestrzeń supernowoczesne sądy kosmiczne. Te odkryły kilka planet które specjalnie nie nadawały się do dłuższego zamieszkania. Dopiero gdy sądy natrafiły na ziemię, zaczęły się poważne dysputy na jej temat.
Wojna Domowa & Ucieczka w Kosmos
Rozpoczyna się niezwykły okres dla gatunku jaszczurowatych. Usłany cierpieniem, przemocą i brakiem nadziei rozpoczyna nowy rozdział jako ciąg dalszy opowieści o końcu i nowym początku Wielkiej Sagi Rodu V. W czasach niepewności dotyczącej przyszłości V, na świat przyszła Diana, późniejsza Królowa Przybyszów która zaprowadzi swój lud do nowego świata. Wtedy, jeszcze jako młoda jaszczurka zamieszkiwała planetę główną. Natomiast jej wpływowi i majętni rodzice wychowywali ją według ściśle określonych tradycyjnych zasad wielkiego mistrza który mądrze i sprawiedliwie zarządzał ich zjednoczonym układem planetarnym.
Diana poznała wówczas młodego Johna który się w niej podkochiwał. Miała także kilka zaufanych koleżanek min. Pamelę którą później brutalnie zamordowała oraz Lidię stanowiącą przeciwieństwo Diany.
Cała historia rozpoczęła się na dobre gdy Diana wydała na świat potomstwo. Nie było łatwo wychowywać dzieci na wartościowych obywateli ich planety, zwłaszcza, że Diana pochłonięta była planami kolonizacji ziemi.
Już wkrótce kontynuacja ponadczasowej opowieści o niezwykłej Sadze Rodu V. Każdy z Was kto nigdy nie oglądał V klasycznego, będzie miał mozliwośc porównania do remake. Ponadto, nasz wspólny cykl z weird0ther będzie nawiązywał do V współczesnego. Historia V opowiedziana od A do Z, od roku 1983 do 2012…
A więc … zapraszamy za tydzień !
Cykl dedykuję DRSteell
Polecamy również:
Tuż p...
Czy p...
Gości...
Podziel się na:





Dziękujemy za wszystkie komentarze – chyba nie spodziewaliśmy się takiej reakcji. Niewątpliwe jest to ogromna zachęta do dalszego pisania w innym spektrum V.
@independence
Ja pisałam pierwszą cześć, która została poświęconą relacji z wizyty Gości, Badler zaś drugą, ponieważ on ma ogromną wiedzę w głębszym zakresie, jeśli chodzi o V. Ja zaś komentuję, to co widzę na ekranie w oparciu o filmową misję
Pozdrawiam serdecznie
artykuł pełna klasa, rewelacyjne, szałowe foty. bardzo mnie zastanawia i pasjonuje ten układ poczwórny planetarny. Czy te planety krążą wokół własnej osi czy jak? wiem, że to idiotyczne może ale mnie to ciekawi jako amatora astrologii. z drugiej strony w dalekim kosmosie jest wiele tajemnic jeszcze nie odkrytych wiec można spekulować.
„Stany emocjonalne, które towarzyszą podczas oglądania serialu, obdarte są z jakiejkolwiek precyzji” – no to poszliście na całość. kto to pisze? zajebiste słownictwo. trudno się z początku czytało ale potem do mnie dotarło, że ten serial jak i Wy to nie przelewki. skąd czerpiecie siłę do tego aby stale pisać tak ciekawie?
bede waszym wiernym czytelnikiem. szczerze, bardzo mi sie podoba sam serial jak i to, co piszecie!
masz racje, ale to ma byc właśnie w kolejnych artykułach. teraz zrobiłeś reklame co chcemy dac w nastepnym odcinku. fakt, podziwiam cie za to, że tak uważasz i zgłebiasz tajniki prawdziwego V i ich pochodzenia. mam fajne książki na ten temat. dwie z nich napisał sam kenneth Jonhson który przecież opierał sie na zawodowych scenarzystach gdy powstawał pierwszy serial V. ci autorzy scenariusza zaczerpali właśnie o anunakach nibiru.
Pozdrawiamy i zapraszamy na forum do dyskusji.
P: (L) Jeśli Jaszczury często się nami żywią i planują przybyć i przejąć naszą planetę, dlaczego, kiedy 300.000 lat temu zdobyły dominację, nie przeniosły się tu po prostu i nie osiedliły, by sprawować kontrolę?
O: Nie pragnęły zamieszkiwać tej samej sfery.
P: (L) Dlaczego?
O: Wy jesteście na trzecim poziomie, a oni na czwartym.
P: (L) Dlaczego planują zrobić to teraz?
O: Oni chcą wami rządzić w czwartej gęstości.
P: (L) Jeśli matczyna planeta, na której rasa ludzka była pierwotnie zasiana, jest spalona, czy też obrócona w popiół, chciałabym wiedzieć, jak się spaliła?
O: Rozszerzenie się gwiazdy.
P: (L) Jeśli rozszerzyła się gwiazda, musiała rozszerzyć się ostatnio, czy tak?
O: W tamtej sferze, czasu nie mierzy się w ten sposób.
P: (L) Jaka to sfera?
O: Zakrzywienie czasoprzestrzeni.
P: (L) Co rozumiecie przez zakrzywienie czasoprzestrzeni?
O: Zbyt skomplikowane, ale posiadacie już pewne rozumienie tej koncepcji.
P: (L) Wiec, ta gwiazda się rozszerzyła, a planeta matczyna obróciła się w popiół. Jeśli sprawa tak się przedstawiała, to oznacza, że ona musiała obrócić się w popiół bardzo blisko tego punktu, traktując czas luźno, w którym istoty ludzkie były stworzone.
O: Nie można go stosować nawet luźno.
P: (L) Moglibyście mi tu pomóc. Próbuję się dowiedzieć dlaczego, jeśli ta planeta została obrócona w popiół, dlaczego istoty ludzkie zostały tam zasiane… jaki był sens w byciu powołanym do życia na planecie, która wkrótce miała się stać popiołem…kruchym stworzeniem.
O: OK. A teraz: „szok” dla was. Ona nie stała się jeszcze popiołem.
P: (L) OK. Co jest? Powiedzieliście nam, że ona jest popiołem… że się spaliła… O co tutaj naprawdę chodzi w tej historii?
O: Ona zostanie spalona w tym samym „czasie”, w którym przejdziecie do 4-tej gęstości. Ludzka rasa jest właśnie teraz formowana na D’Ahnkiar.
P: (L) Co to znaczy, że ludzka rasa jest teraz formowana na tamtej planecie? Czy jest tak dlatego, że tamta planeta jest tą planetą?
O: Nie. To zamyka wielki cykl tej sfery.
P: (L) Chcecie powiedzieć, że istoty ludzkie są obecnie tworzone na tamtej planecie?
O: Tak, wy. Wasza rasa jest tam kształtowana.
P: (L) Jak?
O: Przekraczanie sfery, rozumiecie?
P: (L) Chcecie powiedzieć, że tam są kształtowane ciała czwartej gęstości?
O: Nie. Trzeciej.
P: (L) Ciała trzeciej gęstości… czy opuścimy ciała, w których teraz jesteśmy i wejdziemy w inne?
O: Dryfujecie… Pomyślcie uważnie. Sfera jest pochodną rzeczywistości. Cykl.
P: (L) Więc ludzka rasa jest w tym czasie kształtowana na tej innej planecie…
O: Tak.
P: (L) I w czasie przekraczania granicy sfery, ta druga planeta spopieli się… spali…
O: Tak.
P: (L) Gdzie pójdą istoty ludzkie, które teraz są kształtowane na tamtej planecie, w czasie przekraczania granicy sfery?
O: Na prastarą ziemię.
P: (L) Pójdą na prastarą ziemię?
no to poczytajcie o anunakach nibiru to bedziecie wiediec co to sa te jaszczury tepoty i bedziecie wiedziec jak powstal serial i najakiej bazie zachwycacie sie a nie wiecie co was czeka
fascynujący temat. na początku sądziłam, że troche to naciągane ale po przeczytaniu całości chce sie wiecej. czekam na druga tura…
zajebisty artykuł. kto napisał o tych starych jaszczurach? też jestem tego samego zdania, kiedyś czytałem o tym gdzieś w necie ale mało było i natrafiłem na wasza super strona.
super skrót drugiego sezonu. spoko słownictwo. rewelka serwis!! fanka V z Wrocka
Jako obserwator czśeci polskiego społeczeństwa o rozleniwieniu umysłowym, tutaj przykładem nasz „ech” musze napisać kilka słów. Artykuł jest bardzo ciekawy, porusza wiele wątków emocjonalnych. Każdy ma PRAWO do wyrażania swojej opinii/przemyśleń i każdy ma PRAWO to napisania takiego artykułu. Niestety „ech” nie wie, że siłą w tej opinii jest rozum i kultura czego mu/jej brakuje. Szkoda mi takich ludzi. Nie przejmujcie sie, ten typ zawsze musi obrazić i poniżyć człowieka.
Cheers.
bardzo interesująco napisane sprawozdanie z zakresu sezonu 2. druga cześć artykułu też nie pozostawia wiele złudzeń- ciekawie i tylko szkoda, że czytając nagle w najlepszym momencie urwana opowieść. bede czekała niecierpliwie na kolejny tydzień. nie wiem co masz na myśli „ech”.
a mam pytanie do was, czy to pewne, że nie powstanie sezon 3? kurcze, ten finałowy odcinek rozbudził moja ciekawość na ten niezwykły serial. mało takich s-f ost. w TV.
Niektórym zwyczajnie brakuje wyobraźni ot co,a szkoda,życie z nią jest łatwiejsze…
a co ci sie nie podoba serdeczyny gosciu ?
Ludzie leczcie sie. Nie macie nic lepszego do roboty? Jak dorośli ludzie mogą wypisywać takie bzdety;(((((