W poprzednim artykule z cyklu twórcy serialu V mieliście okazję poznać najwybitniejszego członka w jego rodzinie. Jako założyciel, pomysłodawca i twórca tego ponadczasowego fenomenu nadal pozostaje związany z tym projektem. Jednak nie zawsze tak bywało. Różni ludzie kierując się czystym zyskiem finansowym starali się za wszelką cenę odebrać mu ten przywilej. Postaramy się dzisiaj przekonać Was, że nowy serial V a wraz z nim jego nowi twórcy to nie tylko znakomite efekty specjalne ale także gonitwa za pieniędzmi. Pomija się takie sprawy w mediach, mało nagłaśnia dla dobra produkcji. My jednak postanowiliśmy pokazać Wam prawdziwą twarz ludzi odpowiedzialnych za V którego jeszcze nie poznaliście. W oczekiwaniu na nowe epizody których premiera już 30 marca 2010 roku, zastanów się czytając ten materiał, co Ty byś zrobił gdyby odsunięto Cię od projektu który sam wymyśliłeś? Jaka byłaby Twoja reakcja gdyby obiecano, że będziesz w nim uczestniczył a później całkowicie o Tobie zapomniano?
Przypomnij sobie poprzednie wydarzenia »
Z okazji wydania powieści „V The Second Generation „ 5 marca 2008 roku odbyło się specjalne seminarium w Barnes & Noble, Encino w Kalifornii gdzie autor powieści przedstawił swoją wizję kontynuacji V. Mnóstwo fanów ustawiło się następnie w kolejce aby zdobyć autograf reżysera, producenta i twórcy V. Ciekawostką, którą na początku pomijano w wywiadach i oficjalnych oświadczeniach stacji ABC jest fakt, że na tym seminarium wśród fanów serialu znaleźli się min. twórcy remake. Właśnie w tym momencie można powiedzieć o przełomie w historii V. Rozpętała się burza wokół współczesnej produkcji. Nadal jest ona związana z osobą Kennetha Jonhsona. Przez 25 lat potrafił zapewnić swoim wiernym fanom doskonałą rozrywkę oraz atmosferę nadziei na kontynuację. Jednak pojawili się tacy którzy postanowili to zmienić.
Do stolika przy którym Kenneth Jonhson podpisywał autografy podszedł wysoki mężczyzna. Był nim Jace Hall który jak już Was informowaliśmy był wielkim fanem oryginalnej produkcji Kennetha jeszcze z czasów dzieciństwa. Po krótkiej rozmowie panowie umówili się na wspólną kolację. W zasadzie Jace został gościem w domu Kenniego (tak zdrobniale nazywają go fani).
Nie trudno się domyśleć, że rozmowa toczyła się głównie wokół V. Jace powiedział o swoich planach dotyczących kontynuacji serialu. Przedstawił plan działania który przypadł do gustu Johnsonowi. Według założeń miał to być remake z dodatkową porcją efektów specjalnych których brakowało w latach 80-tych. Większy nakład finansowy w serial oraz obietnica udziału w projekcie były dla Kennetha kuszące. Kto nie skorzystałby z takiej propozycji? Kenny cieszył się więc na myśl o tym, że jego dzieło po tak wielu latach powróci na antenę. Jego nowa powieść sprzedawała się zaskakująco dobrze. Co prawda nie nawiązywała bezpośrednio do pierwszych wydarzeń które miały miejsce w oryginalnym V ale dla prawdziwych fanów był to najlepszy prezent jaki mogli otrzymać. Na bazie opisywanych w niej zdarzeń miał powstać remake o kolejnej inwazji obcych. Jednak nie wszystko poszło zgodnie z obietnicami. Jace Hall jako szef dobrze preferującej firmy HDFilms w późniejszej współpracy z Worner Bros Studio postanowił zabrać się do pracy. Uruchomił swoje znajomości i zgromadził fundusze. Do jego ekipy miało dołączyć wiele znanych osobistości ze świata mediów. Ostatecznie wybór padł na Yves Simoneau który jako reżyser ma na swoim koncie wiele produkcji telewizyjnych. Następnie szukając doświadczonych kolegów z branży, na liście nowych twórców V znalazł się Scott Peters znany doskonale z „4400″ oraz „Po tamtej stronie”. Kenneth nie był zadowolony z tej decyzji ale ostatecznie poszedł na ugodę. Prawa do emisji
wykupiła znana w stanach stacja ABC. Wszystko układało się pomyślnie. W niecały rok po wydaniu książki „V The Second Generation” a dokładniej w styczniu 2009 w prasie pojawiły się ogłoszenia z informacją typu: „Castingi i przesłuchania do serialu V”. Zgłosiło się mnóstwo ludzi. Część z nich miała posłużyć jako standardowi statyści, inni zająć role drugoplanowe itd. Specjalna selekcja czekała na tych którzy mieli zagrać główne role. W rozmowach jakie trwały prawie dwa tygodnie ostatecznie nie wybrano nikogo. Wszyscy byli zdenerwowani a nacisk ze strony producentów stawał się coraz większy. Na serial nałożono spore środki finansowe a jak do tej pory nie poczyniono większych przygotowań. Wszystko stało w miejscu. Jedno było pewne – główne role powinny przypaść w udziale komuś znanemu z kim serial będzie się utożsamiał i zapewni mu powodzenie w mediach. Na szczycie oglądalności był wtedy (i nadal pozostaje) „Lost”. Za wszelką cenę starano się nawiązać współpracę z aktorami którzy odgrywali w nim znane telewidzom role. Niestety, kolejny planowany sezon „Lost” wykluczał taką możliwość. Jedynym pewniakiem okazała się Elizabeth Mitchell która do dzisiaj nie wiadomo dlaczego postanowiła opuścić szeregi zagubionych i została zaadoptowana do sagi rodu V. Na początku miała to być tylko chwilowa rodzina zastępcza ale widać dobrze płatna rola i wielka promocja V zrobiły swoje.
Mając już swoją gwiazdkę V czyli tytułową Erica Evans, teraz uwagę skupiono na liderce obcych. W planach nikt nie miał zamiaru angażować do remake nikogo z dawnej obsady uważając, że są to aktorzy już „starsi” i niewiele się da na nich zarobić. Dopiero później okazało się, że popełnili wielkie głupstwo które chcieli potem naprawić. Ostatecznie wybór padł na seksowną Morena Baccarin która doskonale sprawdziła się nie tylko podczas castingów. Wcześniejsze role a zwłaszcza słynne i doskonałe „Serenity” rozbudziły w producentach apetyt na kolejny dochód
z serialu więc od razu ją zatrudniono. Role głównych bohaterów obsadzone i dopiero teraz ktoś zauważył, że brak scenariusza do serialu. W tym momencie zaczęła się wojna pomiędzy współczesnymi producentami serialu V a jego twórcą któremu obiecano złote góry i udział w tym projekcie. Zdjęcia do V raz rozpoczynano a raz kończono. Najpierw powstawał wspaniały pomysł a następnego dnia ktoś go podważał. Nic nie było stateczne i pewne. Niemiła atmosfera między scenarzystami udzielała się każdemu. Zbyt wielkie ambicje i za mało czasu. Do takich sytuacji nigdy nie dochodziło na planie oryginalnego V w roku 1983 o czym mogliście przeczytać w poprzednim artykule. Widać, zbyt duża presja i chęć szybkiego zysku na starym pomyśle to nie wszystko. Warner Bros nie chciało wtedy zbytnio komentować całej sytuacji, ponieważ serial był w fazie rozwoju ale nie ukrywano że zdjęcia przerywano, by dopracować scenariusz do kolejnych epizodów. Można było wtedy usłyszeć takie oto komentarze: – Mamy tę przewagę, że nasz serial ma premierę dopiero w listopadzie. Dlatego też chcemy maksymalnie wykorzystać kreatywność scenarzystów i dostarczyć widzom jak najlepszy serial – mówiła rzecznik producentów.
Nieoficjalnie było wiadomo, że studio nie było zadowolone z poziomu niektórych odcinków. Tutaj najlepszym wyznacznikiem tego jak ma wyglądać V był jego odcinek pilotowy, który później wyświetlono przy okazji corocznego Comic-Con. Pierwsza odsłona serialu zebrała masę pochlebnych opinii i recenzji.
Następnie studio, które miało zamiar emitować serial V w listopadzie ubiegłego roku na kanale ABC, poinformowało, że dwutygodniowa przerwa jest niczym innym, jak daniem scenarzystom szansy na twórcze odświeżenie, co w niczym nie zagrozi dacie późniejszej premiery. Jednak bacznie obserwowane przez nas blogi fanów na całym świecie twierdziły wtedy, że jest w tym coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Ktoś nie chciał podać prawdy. Związek Amerykańskich Pisarzy
słyszał o sporze między Warner Bros a twórcą oryginalnego V, Kennethem Johnsonem na temat tego, czy Johnson będzie miał udział w nowej serii, czy nie. – Jedno z moich najbardziej wiarygodnych źródeł właśnie mnie poinformowało, że Związek Pisarzy debatuje nad tym, czy V kręcony dla ABC to remake - mówił. Zgodnie z informacjami Warner Bros twierdziło, że V dla stacji ABC nie jest w żadnym wypadku remakem! Przypomnijmy sobie jednak, że obiecywano Kenethowi gdy wydał swoją powieść, czynny udział w ich nowym projekcie. Innymi słowy Worner Bros miało odwołać wszystko, co powiedziało o ponownym napisaniu oryginalnego V. Przez kilka tygodni toczyła się dyskusja o tym, czy obecny serial V jest remake’em, jak twierdzili, ale rzekomo nie miało to nic wspólnego z przerwą w produkcji. Były niby problemy ze scenariuszami niektórych odcinków i scenarzyści potrzebowali po prostu trochę czasu, by je dopracować. My tłumaczymy to, że wstydzili się przyznać do błędu i brakiem pomysłów. W tym samym czasie Johnson mówił, że chciałby, aby jego nazwisko pozostało w serialu, choć sam nic nie mógł zrobić, skoro mocą arbitrażu nie włączono go do tego projektu, który całkowicie wymknął mu się z rąk.
Warner Bros, jak się zdawało, twierdziło, że nowy projekt, którego gwiazdami są Elizabeth Mitchell i Morena Baccarin, jest tak odmienny od serialu z roku 1983 stworzonego przez Johnsona, że nie ma co identyfikować go z oryginałem. Skreślając nazwisko Johnsona z serialu, studio chciało uniknąć jakichkolwiek zobowiązań wobec niego. Johnson nie chciał wdawać się w szczegóły ingerencji WGA, ponieważ sprawa wciąż była w toku, potwierdzał jednak, że będzie potrzebny arbitraż. Z drugiej strony nie mając swoich finansowych udziałów w nowym projekcie nie wiele mógł zdziałać. Warner Bros i ABC w przeszłości nazwali nowy V remake’em serialu Johnsona, także w obu wywiadach i na kwietniowym Comic-Con w San Diego. Fani z całego świata nadsyłali skargi do studia jak i samych producentów nowego V. W sumie ostatecznie po odsłuchaniu wszystkich nagrań i przeczytaniu tysięcy protestów przyznali się do błędu i przeprosili pierwszego twórcę który zapoczątkował ten serial. Jako dowód – jego nazwisko możecie zobaczyć między innymi w początkowych i końcowych napisach do każdego odcinka. Duży wkład w powrót Kennetha do serialu miał Jace Hall. Od samego początku był świadomy, że wytwórnie będą walczyły o swoje prawa a cała kwestia będzie toczyć się wokół pieniędzy. Fakt - pieniądze były potrzebne na zbudowanie pierwszych czterech odcinków ale dlaczego chcieli wykasować Jonhsona? Teraz gdy jest już po wszystkim trudno uwierzyć, że ludzie w swojej chciwości potrafią posunąć się tak dalece zapominając o klasyce dzięki której budują kolejne odcinki serialu.
Hollywood zna takie historie od dawna. Prawie dziesięć lat temu wytwórnia Fox udzieliła pozwolenia na przetworzenie serii “Harsh Realm” w “The X-Files” Chrisa Cartera, i usunęła wszelkie odniesienia do komiksu, na którym bazował. Fox przegrał później spór i musiał przywrócić nazwiska oryginalnych twórców, choć skasowano serial, nim do tego doszło. Na szczęście serialu V nikt nie kasuje i powstają aktualnie kolejne odcinki. Widać człowiek stale musi uczyć się na własnych błędach. Szkoda tylko, że współcześni producenci kiedyś pochłonięci głównie czystym zyskiem, skrzywdzili człowieka z którym teraz tworzą zgrany zespół. Są od niego bardzo zależni. Dlaczego? Ponieważ to dzięki niemu mamy szanse zobaczyć w przyszłości wielki powrót bohaterów którzy własną osobą zarobią na cały serial bez spektakularnych promocji i dodatkowo przyciągną przed telewizory miliony widzów. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jako twórca- Kenneth Jonhson był, jest i pozostanie ojcem V.
Za pomoc w tworzeniu cyklu artykułów o twórcach V oraz zgodę na publikację archiwalnych zdjęć, materiałów i cytatów serdecznie dziękujemy wszystkim fanom.
Zobacz także: Poprzedni artykuł z tego cyklu » | Poznaj seksowne jaszczurki »| Klasyczne V »
Polecamy również:
A oto…
Tysią…
Laura…
Podziel się na:







hmm…skąd macie te wszystkie materiały? szukałam kiedyś info na jego temat i nie było nic. bardzo lubiłam oglądać jego serial „Alien”.
jestem pełna podziwu dla twórcy tego artykułu. wspaniale napisane. czysta prawda. super.
Materiały widać bardzo dobrze przemyślane.Często trafiam na same krótkie newsy a tu miłe zaskoczenie. Będę regularnie odwiedzać.